Badania rozpoczęły się wkrótce po moich osiemnastych urodzinach, w styczniu 1858 roku. Ojciec zaaranżował mi spotkanie z potencjalną żoną, Marthą Henderson, córką bogatego właściciela ziemskiego z Port Gibson.
Spotkanie było katastrofą. Martha spojrzała na mnie i nie mogła ukryć obrzydzenia. Rozmawiała grzecznie przez dokładnie 15 minut, po czym przyznała się do bólu głowy i wyszła. Słyszałem, jak mówiła do mojej matki, kiedy wychodzili: „Ojciec nie może na serio oczekiwać, że wyjdę za mąż za tego… tego chłopaka. Wygląda, jakby miał się złamać na pół w noc poślubną”.
Po tym upokorzeniu ojciec zadzwonił do doktora Harrisona. Doktor Samuel Harrison był najbardziej szanowanym lekarzem w Nachez, mężczyzną po pięćdziesiątce z dyplomem z Yale, specjalizującym się w tym, co nazywał zdrowiem mężczyzn i dziedzicznością. Przybył na plantację Callahana w wilgotny lutowy poranek, niosąc skórzaną torbę lekarską i demonstrując kliniczny dystans.
Ojciec zostawił nas samych w swoim gabinecie. Doktor Harrison kazał mi się całkowicie rozebrać, a następnie poddał mnie najbardziej upokarzającej godzinie mojego życia. Zmierzył mój wzrost, wagę, obwód klatki piersiowej i długość kończyn. Zbadał każdy centymetr mojego ciała, robiąc notatki w małym skórzanym notesie. Zwrócił szczególną uwagę na moje pachwiny, manipulując moimi niedorozwiniętymi jądrami i komentując na głos ich rozmiar i strukturę.
„Znacznie poniżej normy” – mruknął, pisząc. „Wygląd i struktura skóry przed okresem dojrzewania. H.”
Kiedy skończył, kazał mi się ubrać i zawołał ojca z powrotem do pokoju.
„Sędzio Callahan” – powiedział dr Harrison, rozsiadając się w skórzanym fotelu. „Będę bezpośredni. Stan pańskiego syna to nie tylko wada konstytucjonalna. On cierpi na to…
Zacząłem też przeglądać książki, o których mój ojciec nigdy wcześniej nie słyszał w swojej bibliotece: tomy pozostawione przez poprzednich właścicieli lub przypadkowo dołączone do partii zakupionych na wyprzedażach majątkowych. Wśród nich były dzieła literatury abolicjonistycznej, formalnie nielegalne w Missisipi: „Opowieść o życiu Fredericka Douglassa” wydana w 1845 roku; „Chata wuja Toma” Harriet Beecher Stowe, wydana w 1852 roku; oraz eseje Williama Lloyda Garrisona i innych abolicjonistów z Północy.
Czytałem te zakazane książki późnym wieczorem, kiedy w domu panowała cisza, i głęboko mnie one niepokoiły. Dorastałem akceptując niewolnictwo jako coś naturalnego, boskiego, korzystnego zarówno dla pana, jak i niewolnika. Przekonanie, że zniewoleni ludzie są gorsi, dziecinni, niezdolni do samostanowienia – w to wierzyli wszyscy wokół mnie i tego mnie uczono.
Ale te książki malowały inny obraz. Frederick Douglass pisał z inteligencją i elokwencją, których nie dorównywał żaden biały autor, jakiego kiedykolwiek czytałem. Opisał okrucieństwo niewolnictwa: chłosty, rozdzielanie rodzin, wykorzystywanie seksualne, psychiczne tortury bycia traktowanym jak przedmioty. „Chata wuja Toma”, choć była fikcją literacką, przedstawiała horror niewolnictwa z niszczycielskim wpływem emocjonalnym.